czwartek, 6 czerwca 2013

Liebster Award

Nominacja od love <3 love <3 love <3 :) bardzo dziękuję <3
Pytania do mnie :
1. Jak masz na imię?
Magda :)
2. Ile masz lat?
16 :)
3. W jakim województwie mieszkasz?
Hesja (Niemcy) ale z Polski pochodzę z Lubelskiego :)
4. Od kiedy piszesz bloga?
Od Marca :)
5. Co skłoniło Cię do napisania go?
Chciałam opisać to co snuło się u mnie w głowie. ;)
6. Ulubiony klub? Za co go lubisz/ uwielbiasz?
Borussia Dortmund. Za to że ma historię, nie jest przepełniony arogancją i po prostu bo to Borussia :))
7. Ulubiony piłkarz? Za co go cenisz?
Trudny wybór... Łukasz Piszczek. Jest twardy, nie ugina się, nie użala się nad sobą i jest najlepszy :)
8. Jakie jest Twoje największe marzenie?
Ah nie wolno zdradzać marzeń bo się nie spełnią :)
9. Czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
Tak. Sama jestem jej dowodem.
10. Ulubiona piosenka?
Aktualnie nie mam.
11. Ulubiona książka?
Holes (English Version), Dom nocy :)

Dziękuję <3
Pozdrawiam :)

wtorek, 4 czerwca 2013

Liebster Award

Bardzo mi miło :) Zostałam nominowana przez Od kołyski aż pod grób w moim sercu jeden klub-bvb i bardzo się cieszę no i dziękuję :)
 Pytania do mnie :
1.Z skąd pochodzisz?
Pochodzę z Kraśnika Lubelskiego ale mieszkam w Rodgau (Niemcy) :)
2.Jak masz na imię?
Magda.
3.Co chciałabyś robić w przyszłości?
Być dyrektorem sportu. A dokładniej jakiegoś dużego klubu piłkarskiego.
4.Ulubione danie.
Pierogi i pomidorówka :D
5.Za co podziwiasz swoich ulubionych piłkarzy?
Za zawzięcie, wielkie serca, szacunek do kibiców i innych piłkarzy i bycie sobą.
6.Kogo najbardziej lubisz ze sportowców?
Hm.. Trudne. Na pewno piłkarz ale który..
7.Kogo najbardziej  nie lubisz ze sportowców?
Petr Cech. (Bramkarz Chelsea)
8.Ulubiony przedmiot.
Biologia, Niemiecki
9.Jak oceniasz mojego bloga w skali od 1-10(jeśli jego czytasz)?
Blog dość nowy więc nie miałam okazji czytać ;d

Dziękuję bardzo i mam nadzieję że moje odpowiedzi pasują :)
Pozdro.

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Będziesz Legendą Człowieku

Gdyż jestem niesamowitym fanem reprezentacji polski i Damiena Perquisa zapraszam na film pod tytułem "Będziesz legendą człowieku"!
Opowiada on, jak ciężko jest naszym "kolegom", którzy nie znają naszego języka.
TO CO! Mówię ja! Nie musi mówić po polsku by czuć się polakiem! Pokazuję to kto na EURO 2012 był naszym przyjacielem a kto wrogiem..
Myślę że nie muszę nic dodawać po prostu sami obejrzyjcie.

Do filmu :
[KLIK]

Polecam i mam nadzieję że każdy z was obejrzy.
Pozdrawiam.

Rozdział 45

* U Mario *
- Ale jak ? Już ?
- Tak Mario ! Pamiętam wypadek ! Pamiętam wszystko !
- A to co się działo po wypadku ?
- Też ! Wiem, że jest tu Bartek. Jestem na niego zła jak cholera, ale to już niczego nie zmieni. Wybaczyłam mu, a moje uczucia zawirowały i wróciły. Dziękuję mu, że jest przy mnie. Oh Mario jak ja się cieszę ! Już nie mogłam wytrzymać tego wiecznego poznawania. - zerwała się i rzuciła mi na szyję. Momentalnie wróciło w nią życie i radość. Ścisnąłem ją mocno, zaplatając moje ręce na jej plecach. Dziewczyna zaczęła płakać ze szczęścia. Już myślała, że nic nie będzie po staremu. A jednak. Gdy chciałem ją puścić, ona nadal mnie trzymała bardzo mocno. Rozluźniłem się i delikatnie odciągnęłam, by móc spojrzeć jej w piękne zielone tęczówki. Były zapłakane, ale przez to ten kolor wydawał się bardziej błyszczący i czysty.
- Hej. Nie płacz malutka.
- Ja poprostu się cieszę Mario. Ja już chce do domu. Tęsknię za Moritzem, Marco, Łukaszem, Polą, Robertem,..
- Teraz już z górki.
- Jesteś pewny ?
- Tak kochanie.  - dziewczyna jeszcze raz się przytuliła.
- Zostaniesz ze mną ? Nie chce być sama z tymi myślami.
- Oczywiście, że tak. Mam zadzwonić po kogoś ?
- Po wszystkich. Stęskniłam się.
- Dobrze. Więc ja dzwonie, a ty odpoczywaj. - Marta oparła się na łóżku, a ja wyjąłem telefon. Uznałem, że Moritz powinien dowiedzieć się jako pierwszy.
- Halo ?
- Jesteś już w domu ?
- Tak. Właśnie wróciłem. 
- Przyjeżdżaj do szpitala szybko.
- Wiem, wiem. Właśnie się zbieram. A co się tak pieklisz ?
- Twoja dziewczyna odzyskała pamięć.
- TAK ? O MATKO ! JUŻ JADĘ ! -  Marta wszystko słyszała i zaczęła się śmiać. Zawołała do chłopaka. Było słychać w tle jak zatrzaskuje drzwi i wsiada do samochodu.
- No dobra. Do kogo teraz ?
- Marco i Anita ! - wybrałem numer do przyjaciela.
- Siema. Wyjechaliście już ze szpitala ?
- Tak. Właśnie jesteśmy na wjeździe na autostradę.
- No to wracajcie. Marta odzyskała pamięć. Stęskniła się za tobą. Mówi, że musi cię szybko przytulić.
- Serio ? O jejku. Super. Już wracamy.
- Ok. - rozłączyłem się. - Kto teraz ?
- Bartek.
- Siema Kurek. Wracaj do szpitala. Marta wszystko pamięta i nie jest na ciebie zła.
- Już jadę !
- Kuba i Łukasz ! - krzyknęła dziewczyna. 
Zadzwoniłem do Błaszczykowskich, potem do Piszczków. Gdy skończyłem wszystkie rozmowy do sali wpadł Moritz. Podszedł do łóżka i zaczął przyglądać się Marcie.
- Jak się czujesz ?
- Dobrze. Chodź tu głupku. - pociągnęła go za troczki od bluzy i namiętnie pocałowała. Chłopak się ucieszył i odwzajemnił jej pocałunek.
- Tęskniłem myszko.
- Oh wierz mi jaka jestem szczęśliwa.
Następnie weszli Marco, Anita i Bartek. Martusia zawołała Marco i bardzo mocno go przytuliła.
- Przepraszam, że cię nie pamiętałam.
- Och głuptasie nie masz za co przepraszać. Nie twoja wina. - dziewczyna się rozpłakała - Ojejku nie płacz. Wszystko jest dobrze. Tęskniłem.
Bartek stał speszony w kącie pomieszczenia. Marta popatrzyła na niego błagalnie.
- Nie jestem zła. Co nie znaczy, że zrobiłeś dobrze. Ale jesteś przy mnie i to się liczy. Chodź. - Wstała pewnie z miejsca i podeszła do niego, by go przytulić. Obią ją w pasie i delikatnie uniósł, by nie musiała się męczyć staniem. Tiptopkami podszedł do łóżka i odłożył swoją narzeczoną.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Ktoś zapukał do drzwi. Był to Kuba i Łukasz. Byli sami, gdyż był środek nocy. Dziewczyny i dzieci spały. Piszczek nie mogąc pohamować swojej radości, podbiegł do przyjaciółki i zaczął całować po czole.
- O jak dobrze. O nareszcie. O dziękuję boże.
- Hej już dobrze Łukasz. 
- Obiecujesz, że już nigdy mi nie uciekniesz ?
- Postaram się.
- Dobrze.
Noc mijała, a my rozmawialiśmy. Marta wtuliła się w Kubę, gdyż czuła się z nim jak z własnym bratem, który był daleko na studiach i nieczęsto się kontaktował. Brakowało jej go. Ale miała Kubę. Anita sprawdziła jeszcze raz jej wspomnienia i poinformowała rodzinę. Dochodziła 6 nad ranem, ale nikt nie zwracał uwagi na godzinę. Każdy był szczęśliwy, że Marta odzyskała pamięć. Wiadomość się rozchodziła, a gości przybywało. Grupa siatkarzy przyjechała w obstawie piłkarzy Borussii. 
- Anita kiedy będę mogła wrócić do domu ?
- A gdzie się tak śpieszysz ?
- Musimy wrócić do życia. Borussii skończyły się wakacje, a wy nigdzie nie byliście.
- Nigdzie nie musimy jechać.
- No jak nie. Musicie.
- Więc kuruj się i szybko gdzieś pojedziemy. Wszyscy razem. Na weekend - wyskoczyłem.
- Dlatego pytam.
- A czujesz się już wystarczająco dobrze, by iść do domu ?
- No tak !
- No, a mi się wydaję, że jednak nie. Korzystaj z tego, że jest Bartek i  chłopaki. Niedługo będą musieli wracać.
- Bartuś kiedy zaczynasz treningi ?
- Za dwa tygodnie...
- A wy chłopaki kiedy wracacie ?
- Pojutrze.
- Będę tęsknić.
- Ale nie musisz. Będziemy na każde zawołanie. Już nie zerwiemy kontaktu.
- Obiecujecie ?
- Oczywiście.
- Dziękuję, że tu przyjechaliście.
- Przecież to oczywiste kochanie, że przyjechaliśmy tu. - rozmowę prowadzili Winiar i Igła.
~dwa dni później~
* U Bartka *
Marta czuła się już dobrze. Siatkarze właśnie odlecieli. Dziewczyna nie była zadowolona z tego powodu, ale oni musieli. Dzisiaj miała wychodzić. Właśnie jechałem do szpitala.
- Hej Martuś. Możemy jechać ?
- Chyba tak. Sprawdzisz czy nic nie zapomniałam ?
- Pewnie. - przejrzałem pokój. Wszystko było spakowane. Złapałem torbę na ramie, a Martę wziąłem pod rękę. Zeszliśmy. Umieściłem ją w swoim samochodzie, a torbę położyłem na tylnim siedzeniu. - Cieszysz się, że wracamy do domu ?
- Oczywiście, że tak. Jak długo ze mną zostaniesz ?
- Ile będziesz chciała.
- Dziękuję za wszystko.
- Nie dziękuj kochana.
- Dlaczego ?
- Bo brzmi to tak jakbyś się ze mną żegnała.
- No dobrze.. A ten.. Twój pierścionek...
- Noś go. Wygląda pięknie na twojej dłoni i jest tylko twój. Obojętnie co się stanie.
- Ale...
- Żadnego ale. Proszę.
- Dobrze panie Kurek.
- Dziękuję pani Kurek.
- Pani Gałkowska.
- Pani Gałkowska.
- Żeby było pewne Bartek. Nie wróciłam do ciebie. Źle zrobiłeś zostawiając mnie. Dajcie mi czas.
- Dostaniesz tyle czasu ile będziesz potrzebowała.
- Dobrze. A wtedy wybiorę któregoś z was.
- Jesteś nas tylko trzech, czy startuje jeszcze ktoś ?
- Z tego co wiem tylko wy. - zaśmiała się.
- Czy mam się wyprowadzić ?
- Oczywiście, że nie ! Przydasz mi się.
- Haha. No to dobrze.
______________________________
A więc witam ponownie :) zbliżam się do końca z powodu braku czasu.. Niestety ale szkoła daje w kość co odczułam dopiero w ostatnich tygodniach..
Życzę Łukaszowi i Mario wszystkiego najlepszego i dużo zdrowia z okazji urodzin.
Pozdrawiam.

niedziela, 2 czerwca 2013

Liebster Award

Wow :) dziękuję i bardzo mi miło :) zostałam nominowana przez Zuzę Błaszczykowską i jestem jej bardzo wdzięczna :)
Pytania do mnie :
1.Ulubiony klub piłkarski ?
Borussia Dortmund :)
2.Ulubiony sportowiec ?

Hm.. Trudne.. Jest ich wielu :) Moritz Leitner, Łukasz Piszczek, Mario Goetze, Kuba Błaszczykowski, Krzysztof Ignaczak, Bartosz Kurek, Michał Winiaski,... dużo dużo dużo :))
3. Jak masz na imię ?

Magda :)
4. Skąd jesteś ?
Pochodzę z Kraśnika Lubelskiego ale mieszkam w Rodgau (Niemcy) i czeka mnie przeprowadzka do Dortmundu :)
5.Największe marzenie ?

Aaa nie można zdradzać bo się nie spełni ;)
6.W jakim kraju chcesz dalej mieszkać ?

Mieszkam w Niemczech już od 8 lat i tutaj chodziłam/chodzę do szkoły więc raczej tu zostanę :)
7.Co musi mieć twój przyszły mąż ?

Rozum, Plany i Zaufanie :)
8.Wolałabyś córeczkę czy synka ?

Synka :)
9.Najładniejsze imię piłkarza ?
Xherdan :)
10. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga ?

Chciałam by czytelnicy poznali mój bieg losu :)
11.Jaki zawód chcesz mieć w przyszłości ??

Menadżer/Dyrektor sportu :)

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 44


* U Bartka *
Gdy się obudziłem, Marta już nie spała. Wpatrywała się w okno i podziwiała piękne, bezchmurne niebo. Oparty głową o łóżko, siedząc na krześle, złapałem ją za dłoń i ucałowałem.
- Śpij kochany.
- Już się wyspałem. A ty księżniczko, nad czym tak myślisz ?
- Próbuję sobie coś przypomnieć. Najwyższa koncentracja. - nie byłem zwolennikiem opcji odzyskania pamięci przez Marte. Ale nie stawałem jej na drodze, bo wiedziałem, że zależy jej na tym i to była jej decyzja.
- Zostawić cię samą ?
- Nie ! - krzyknęła zdenerwowana. - Nigdy !
- Dobrze. To myśl kochana. Ja ci nie przeszkadzam.
-Jesteś cudowny. Chyba już nie muszę myśleć. Mam ciebie. - nachyliła się i pocałowała mnie w skroń. Dawniej robiła tak przed każdym moim wyjściem z domu i zawsze, gdy grałem mecz, na którym była. Zawsze mnie wspierała. Kibicowała obojętnie gdzie i kiedy akurat grałem. Była moim największym skarbem, a ja tego nie doceniłem. Cholerny dupek ze mnie.
- To ty jesteś cudowna. Kocham cię najbardziej na świecie. Dziękuję ci.
- Ja też cię kocham Bartek. Ale nie dziękuj. Jeszcze nie jest powiedziane, czy nie odzyskam pamięci i nie uznam, że jednak za bardzo mnie bolało rozstanie. Więc czekaj. Razem ze mną.
- Dobrze kochanie.
Siedzieliśmy. Ja patrzyłem w jej piękne zielone oczy, a ona krążyła wzrokiem po mojej twarzy. Próbowała wszystko dokładnie zapamiętać. Pożerała zachłannie każdy centymetr mojego ciała. Uśmiechnąłem się, gdy przyszła kolej na moje usta. Speszyła się i zarumieniła. Pierwszy raz od długiego czasu miała jakiś kolor. Wyglądała ślicznie. Złapałem za telefon, który leżał na stoliczku i zrobiłem nam zdjęcie. Była to pamiątka na zawsze. Ustawiłem na tapetę i wysłałem do mojej mamy, która strasznie kochała Martę i bardzo się cieszyła z tego, że to właśnie ja jestem teraz u jej boku, kiedy najbardziej kogoś potrzebuję. Martwiła się o nią niesamowicie. Codziennie wieczorem dzwoniła i rozmawialiśmy długo o jej stanie.
- Chciałabym już do domu. Ostatnie ciepłe dni chciałabym spędzić na tarasie podziwiając naturę. - był to już koniec lata. Nadchodziła jesień. Chciałem za wszelką cenę spełnić życzenie Marty. Może nie w całości, bo było to nie możliwe, by w najbliższym czasie zamieszkała z powrotem w domu. Co było dziwne, bo osoby po śpiączce szybko tam wracają. Ale ona była strasznie słaba. Nie umiała się utrzymać na własnych nogach.
- Zaraz wracam. - uśmiechnąłem się szybko i wybiegłem z sali. Złapałem za wózek i udałem się w stronę mojej dziewczyny. Gdy wszedłem do pokoju, pomogłem jej się podciągnąć, ubrać szlafrok i usiąść na pojeździe. Wyjechaliśmy na balkon, który znajdował się na końcu korytarza. Było dość zimno, więc ubrałem Marcie czapkę, którą miałem w kieszeni i opatuliłem swoją kurtką. Siedziała i patrzyła jak zielone liście, które już zmieniają kolor obrywają się od gałęzi i spadają, falując na ziemię.
- Jesteś cudowny. - nie odpowiedziałem. Cieszyłem się z jej szczęścia. Patrzyłem, jak podziwia wszystko co dzieje się dookoła.
Zamyśliłem się mocno. Powiał zimny wiatr. Złapałem za rączki wózka i wjechałem na oddział. Szybkim krokiem pokierowałem się do sali, gdzie czekała już następna niespodzianka. Znów zebrało się całe towarzystwo. Siatkarze, piłkarze i inni. Marta bardzo się ucieszyła. Tego dnia się naprawdę dobrze czuła. Ale nadal nie wiedzieliśmy, dlaczego jest taka słaba i wszystko tyle trwa. Strasznie mnie to niepokoiło.
- No mała. Wracaj do łóżka. Chcemy cię w końcu, móc zabrać do domu. - powiedziała Anita, gdy wjechaliśmy do pokoju i przywitaliśmy się z gośćmi. Chciałem jej pomóc wstać, ale wyrwał się Mario, który złapał ją pod rękę i podniósł delikatnie. Spojrzałem złowrogo, ale tak by nie zauważyła tego Martusia. Tamten uśmiechnął sie triumfalnie i pomógł jej. Dziewczyna była zaskoczona, ale widać było, że czuła się dobrze w objęciach Goetze. Miałem nadzieję, że to niczego nie zmieni. Czytałem, że właśnie takie zdarzenia przywracają pamięć. Gdy już leżała, pocałowała go w policzek na podziękowanie i obdarowała jednym z najpiękniejszych uśmiechów. - Spoko stary. Spokojnie. Wszystko ok. - myślałem. Ktoś złapał mnie za ramię. Obróciłem się. Stał za mną Kuba.
- Możemy porozmawiać ?
- Tak pewnie. - wiedziałem ze Jakub okazał się kuzynem mojej dziewczyny. Rozumiałem to, że się niepokoił. Wyszliśmy za drzwi.
- A więc Bartek. Nadal myślisz, że Marta z tobą zostanie ? - pomału się gotowałem.
- Tak. Tak myślę.
- A co jeśli odzyska pamięć ?
- Wtedy decyzja należy do niej.
- Wiesz, że jestem zwolennikiem jej związku z Moritzem. Mógłbym też przymknąć oko na Mario. Ale mam nadzieję, że jeśli już nic się nie wydarzy, nie zrobisz jej po raz kolejny krzywdy. Nie darował bym ci tego.
- Wiem. Wy wszyscy chcecie ją z którymś z Niemców. Ale ja też ją kocham. I to jej decyzja. Więc zostawmy ją dla niej. A co do mnie.. Nie mam zamiaru jej już nigdy zrobić jakiegokolwiek świństwa. Jest największym zbawieniem. Nie ma lepszej osoby od niej. Możesz być pewny, że nic jej nie zrobię.
- Więc miejmy nadzieję, że nie będę musiał ci uprzy
- Więc miejmy nadzieję, że nie będę musiał ci obrzydzać życia. Sztama ? - Błaszczykowski wyciągnął rękę. Chciał bym przybił.
- Sztama ! - zawahałem się, ale podałem mu rękę. Jeśli miałem zostać z Martą, musiałam dobrze żyć z każdym z nich. Nawet Moritzem i Mario. Wiedziałem, że i z nimi będę musiał w najbliższym czasie porozmawiać.
* U Anity *
Niecierpliwiłam się już. Chciałam, by wszystko wróciło do normy. Jako lekarz wiedziałam, że póki jej stan zdrowotny się nie poprawi, to i z pamięcią nie będzie dobrze.
Siedzieliśmy parę godzin i zaczęło się ściemniać. Wyprosiłam gości i zostali najbliźsi.
- Dzisiaj wszyscy jadą do domu. Marta zostaje sama. Musimy ją postawić na nogi i zabieramy do domu.
- No dobrze.. - wymamrotał Bartek. Nie był zadowolony.
- No to zbieramy się.
- Ja zostanę jeszcze 5 minut i też już jadę. - wymamrotał Mario. Moritza dziś nie było. Musiał jechać do Monachium.
- Dobra. Ale 5 minut. A ty Bartek chodź do nas. Zjesz z nami i przenocujesz, a rano przyjedziemy tutaj. Troche pogadamy.
- No to pa kochanie. - Kurek pocałował Martę namiętnie. Znacząco.
- Papa.
- Hej młoda-cmoknęłam Marti w policzek.- E gwiazda.- Mario podniósł głowę- 5 min. i do domu.
Wszyscy wyszli.
* U Mario *
- Jak się czujesz śliczna ?
- Dobrze..
- A tak na serio ?
- Cholernie źle..
- Coś cię boli ?
- Nie. Po prostu jestem zmęczona, zła o to, że nic nie pamiętam..
- Nie musisz być na siebie zła. To nie twoja wina.
- Ale jednak jestem. Ja chce was pamiętać Mario ! Już więcej nie zniosę tej dziury, która się tutaj pojawiła. Przez to wszystko, co mi mówicie o Bartku zaczęłam wątpić w swoją miłość do niego. A co jeśli on naprawdę mnie wtedy zostawił ? Powinnam go spoliczkować i pogonić, ale ja nic nie pamiętam ! Nie mogę już wytrzymać.
- Ale Marta. Spokojnie. Wszystko wróci do normy. Z tego co mówiła Anita, twoi rodzice i pare innych osób.
- Sama chce się przekonać ! - złapałem ją za rękę. Delikatnie nachyliłem się nad jej twarzą i musnąłem jej usta. Nie protestowała. Przycisnęła mnie mocniej do siebie. Zacząłem całować namiętniej. Z chęcią towarzyszyła mi w podobnym tempie. Przestałem, by złapać powietrze. Otworzyłem oczy. Ona zrobiła to samo. Wielkie zielono-siwe oczy wpatrywały się we mnie.
- Mario ja chyba pamiętam !
________________________________________
Heej :) przepraszam za przerwę ale nie mam wcale czasu jak pewnie większość z was też! Wczoraj wróciłam z Dortmundu i nadal nie wierzę w to co się stało :D najpiękniejsze urodziny, najpiękniejszy weekend i najpiękniejsze chwilę w moim życiu! Nigdy nie myślałam że wszystko może się posunąć tak cudownie..
Nie zawracam głowy i zapraszam :)
Pozdro <3

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 43


* U Anity *
Weszłam i sprawdziłam teren. W sali nie było nikogo poza bladą i poobijaną Martą. Leżała i patrzyła w sufit. Bardzo mocno się nad czymś zastanawiała, bo nie zauważyła jak wchodzę. Chciałam podejść i przywitać się z siostrą, ale reszta szybko wpadła do sali i zaczęła krzyczeć.
- Kochanie ty nasze !! Jesteśmy !! Jak się czujesz ?
Bartek podszedł do dziewczyny i pocałował ją delikatnie.
- No nareszcie wszystko wróciło do normy. - powiedział Igła widząc, jak para się całuje.
- Jejku chłopcy, co wy tu robicie ? Chodźcie tu do mnie.- Marta przytuliła siatkarzy. Oni pocałowali ją w czoło, gładząc po włosach. Nie było ich wielu, ale byli najważniejsi. Był Krzysiu Ignaczak, był Michał Winiarski, Michał Kubiak, Zibi Bartman, Marcin Możdżonek, Pit Nowakowski i Łukasz Żygadło. Wszyscy stanęli naprzeciwko dziewczyny, by dobrze mogła ich widzieć. Jedynie Bartek i Krzysztof siedli po jej bokach i trzymali ją za rękę.
- Krzysiu jak dzieciaki ? A u ciebie Michał jak ?
- Wszystko w porządku Martuś. Brakuje im cię. Na ostatnim spotkaniu rodzinnym kadry, brakowało naszego słoneczka, które by rozruszało całą imprezę. Dzieci i dziewczyny też tęsknią.
- Na następnym już będę.
- Bardzo dobrze. Cieszmy się. A co dzieci.. Dzieci rosną.. Czas na was. Nadal chcę zostać wujkiem.
- Oj Krzysiu, Krzysiu. - wyszeptał Bartek kręcąc głową. Zarumienił się, co wyglądało bardzo słodko. Objęła wolną ręką jego policzek i pogłaskała delikatnie palcem.
- Co kochany. Nie chcesz mieć dzieci ?
- Ależ skąd. Oczywiście, że chcę. Nawet w tym momencie. Byle z tobą. Ale jak Igła coś odpali to nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać.
- Oj tam. I tak go kocham. - Bartek spojrzał bardzo zazdrośnie. - Ale ciebie bardziej.- chłopak się rozchmurzył i pocałował dziewczynę. Spojrzała na przyjaciół stojących naprzeciwko.
- A wy chłopaki jak tam ? Są jakieś zdobycze ? Przepraszam was za te pytania, ale dla mnie nic się nie zmieniło, a wiem, że minęło dużo czasu, którego nie pamiętam.
- Są są.. Ale kochana nic się nie stało ważne, że jesteś z nami.
- Słodko. Więc pokażcie mi je. Już. - chłopaki wyjęli telefony. Dziewczynę Marcina znałam bardzo dobrze i bardzo ją lubiłam, tak samo jak dziewczynę, znaczy już żonę Łukasza. Powiedział, że wysyłał mi zaproszenie, ale nie odpowiedziałam. Pomyślałam - ale byłaś głupia. Do przyjaciela na ślub nie pojechałaś. Wstyd. - przeprosiłam Łukasza, ale on powiedział, że wszystko rozumie. Zobaczyłam dziewczyny Zibiego i Dzika.
- Zibi ! Blondynka ?? Ty ?? Przecież ty tak brunetki kochałeś.
- Wiesz chciałem mieć ciebie jako swoją brunetkę, ale Bartek mnie uprzedził.- Zbyszek się zaśmiał i walnął Kurasia w ramię.
- Alesz ty głupi ZB9... Masakra. - wyśmiał Możdżu Bartmana.
- O Michałku.. Jaka ładna.
- Dziękuję kochana.
- Kochacie się ?
- Strasznie.
- To bardzo dobrze. Cieszę się.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy cały dzień. Pod wieczór wpadli piłkarze. Cała drużyna. Zrobili jej niespodziankę. Poznała ich od nowa. Bardzo polubiła wszystkich, bez wyjątków. Byli cudowni. Opowiadali jej jak z nimi trenowała, jak byliśmy na wspólnych imprezach lub piknikach. Mario i Moritz zabiegali o rozmowę z nią. Wyszeptała mi do ucha, że nawet ich lubi, ale są trochę natrętni. Poprosiłam ją o wyrozumiałość. Siatkarze i piłkarze wdali się w dyskusję na temat sportów. Miała nadzieję, że się polubią. Wyglądało na to, że faktycznie tak się dzieje. Było już późno i postanowiłam, że czas odwiedzin dobiegł końca. Bartkowi pozwoliłam zostać, jeśli musi. Mario i Moritz też jeszcze chwilę zostali. Kuba pomógł mi zawieźć gości do domu Marty. Mieli tam zostać jeszcze perę dni.
* U Bartka *
Zostaliśmy we czwórkę. Obiecałem Anicie, że nie dojdzie do żadnej kłótni między nami. Pod tym warunkiem pozwoliła nam zostać. Było cicho, więc Marta przejęła inicjatywę i zaczęła rozmowę.
- Chłopaki naprawdę mi przykro, że was nie pamiętam. Wiem, że was to cholernie boli. Ale zrozumcie mnie... Ja po prostu nie wiem co mam zrobić. Przywalić sobie patelnią w głowę czy czytać stare pamiętniki. Nie wiem jak mogę wrócić moje wspomnienia.
- Spokojnie Marta. Wszystko wróci z czasem. Będzie dobrze.
- A co jeśli nie ?
- Będzie dobrze. Nie martwmy się na razie.
To było tylko takie gadanie. Chłopaki byli mocno przybici. Wydawało mi się, że wiem co przeżywają. Pewnie to samo co ja jakiś czas temu, jak zdałem sobie sprawę, co zrobiłem.. Byłem totalnym idiotą. Teraz nie rywalizowali we 2 o nią. Było nas 3. A wszystko zależało od Marty i jej pamięci. Nikt nie mógł nam powiedzieć czy amnezja się cofnie. Mogło to się stać teraz, ale też kiedyś. Ale im dłużej nic się nie działo, tym prawdopodobieństwo było mniejsze.
- No dobrze. Chciałabym już do domu. Może to by na mnie zadziałało.
- Oj kochanie nie tak szybko. Zapomniałaś że masz parę złamanych kości i parę dni temu obudziłaś się ze śpiączki ?
- Ale ja się świetnie czuję.
- Czasami. Sama dobrze o tym wiesz. Pamiętasz co się działo ostatnio ? Tak szybko cię stąd nie zabiorę. - odezwałem się. Troszkę triumfalnie, bo to ja miałem Martę i to ze mną wracała do domu, ale nie chciałem być wredny dla chłopaków. Nie byłem typem człowieka, który chciał im specjalnie dokopać.
Obczaili mnie wrednie, ale Marta to zauważyła i spojrzała na nich wrogo. Od razu się uśmiechnęli i zaczęli zbierać do wyjścia. Widać było, że chcieli mnie wyciągnąć ze sobą, bo nie podobało im się to, że spędzałem czas sam na sam z dziewczyną. Pożegnała się z nimi i wyszli. Zgasiłem światło i zapaliłem lampkę obok łóżka mojej ukochanej. Usiadłem na krzesełku i podparłem głowę ręką. Marta położyła się delikatnie na boku i przybliżyła swoją twarz. Nasze usta zetknęły się w namiętnym pocałunku. Był inny niż zwykle. Pełny żądzy i emocji. Musiałem kontrolować swoje pożądanie. Nie mogło do niczego dojść. Mogło to mocno zaszkodzić Martusi. Wyciągnęła rękę w moją stronę. Objęła dłonią moją szyję. Głaskała ją. Nadal nie przestaliśmy się całować. Jej dłoń powędrowała niżej. Poczułem ciepło. Palcem rysowała trasę pomiędzy mięśniami brzucha. Zacisnąłem zęby, by nie dać się ponieść rozkoszy.
- Kochanie. Nie możemy ?
- Kto tak powiedział ?
- Anita. Może ci to zaszkodzić.
- Nie słyszałam jeszcze, by seks komuś zaszkodził.
- Nie żartuj śliczna.
- A może ty nie chcesz się ze mną kochać ?
- No jak nie. Właśnie walczę z samym sobą, by móc się kontrolować.
- Więc przestań.
- Nie mogę. Nie mogę ci zrobić krzywdy.
- Oh, ale jestem zła. Ja chce seksu. Takiego jak za pierwszym razem. - To ze mną przeżyła swój pierwszy raz. A ja z nią. Była to najcudowniejsza noc w naszym życiu. Wszystko było idealne. Wszystko było zaplanowane i zorganizowane.
- Pamiętasz to tak dokładnie jak ja ?
- Oo tak. Najlepsza noc w moim życiu. I chce to powtórzyć.
- Jak cię zabiorę do domu wszystko zrobimy dokładnie jak wtedy, a teraz przestańmy.
- Nie możemy się nawet całować ?
- Tego nie powiedziałem.
- No to dobrze. Chodź do mnie słodziaku. - położyłem się obok i kontynuowałem swoją pieszczotę.
* U Anity *
Więc chłopaki zostali spławieni. Cóż poradzić. Nie mogłam wpłynąć na decyzję Marty. Nie miałabym nawet serca, żeby ją namawiać. W 100% rozumiałam jej postępowanie.
- Anita, chyba nie powinnaś prowadzić. - Marco spojrzał na mnie niepewnie.
- Dobrze, ale musisz siąść ze mną.
- Mario, poprowadzisz?
Dojechaliśmy do domu, a Mo i Mario pojechali do swojego.
- Marco, mówiłeś swoim rodzicom?
- O naszym dziecku? Nie, ale zapraszają nas na niedzielę, bo wiedzą, że mam im coś ważnego do powiedzenia.
- Moja 4 wizyta u twoich rodziców, a już taka wiadomość. Nie będą zachwyceni.
- Nie przesadzaj. Będą zaskoczeni, ale szczęśliwi. Ostatnio coś wspominali o wnuczku.
- W najbliższym wolnym czasie musimy wybrać się do moich.- powiedziałam.
- Oczywiście. Chcę poznać przyszłych rodziców.
- Czyli ty tak na poważnie z tym ślubem?
- Misiu. Skoro mam taką dziewczynę to muszę się postarać.-szeptał mi do ucha, gładząc ręką moją nogę.
- Jeszcze pare miesięcy i nie będziemy mogli TAK korzystać z życia.
- No to musimy nadrobić.
Marco wodził nosem po mojej szyi.
- Nie mogę przestać myśleć o Marcie.
- Nic nie zrobimy. Dobrze wiesz, że wszystko się potoczy swoim torem. - jego oddech łaskotał mnie w szyję.
- Masz rację. Tym bardziej, że Bartek też jest w porządku.
Przez moje ciało przeszedł rozkoszny dreszcz.
- Jesteś niewyżyty. - mruknęłam, patrząc mojemu przystojniakowi w oczy.
- Ty tak na mnie działasz.
Pocałował mnie swoimi miękkimi, ciepłymi ustami. Robiło mi się coraz cieplej.
- Któryś z siatkarzy miał wpaść.
- Najwyżej się przyłączy.-Marco powoli zjeżdżał w dół mojej szyi.
- Najpierw ty.- lubiłam oglądać go bez koszulki. Nie był 'pakerem', ale miał ładnie i delikatnie zarysowane mięśnie pod bladą skórą. Zdjęłam jego koszulkę, błądząc dłońmi po brzuchu. Chwilę potem nie miałam na sobie bluzki i spodni. Wstałam z sofy i zaczęłam iść w stronę przedpokoju, kręcąc biodrami. Odwróciłam się i zerknęłam na Marco. Widziałam, że jest już gotowy. Rzeczywiście trzeba korzystać, póki można. Zarzuciłam ręce na chłopaka i pocałowałam go gorąco. Złapał mnie za udo i podciągnął do góry. Bez problemu wniósł mnie na piętro. Delikatnie położył na łóżku, lekko przygniatając mnie swoim już nagim ciałem. Obsypał mnie pocałunkami, wprawiając mnie niemal w ekstazę.
Po wszystkim położyłam głowę na piersi Marco, gładząc palcem po zagłębieniach na brzuchu, podczas gdy chłopak objął mnie.
- Mogę tak zostać na zawsze.
- Ja z tobą.-pocałowałam chłopaka w ramię.
Nagle zadzwonił mój telefon przerywając jeden z niewielu spokojnych momentów w naszym życiu. Odebrałam połączenie od nieznanego numeru.
- Tak?
- Dzień dobry. Czy rozmawiam z Anitą Olszewską?
- Tak.
...
- Ale nie da się tego przełożyć?
- Anita, ostatnio i tak miałaś urlop. Musisz pojechać. Półtora tygodnia w Berlinie to nie koniec świata. Dzięki temu będziesz miała więcej dni wolnego. Odbijesz sobie. I przyda ci się ten kurs.
________________________________
Strasznie dużo szkoły.. Ale wyliczyłam  że zostało mi 31 dni szkolnych :) 18. maja moje urodzinki i jedziemy do Dortmundu. I do BVB. Mecz BVB - Hoffenheim :) Mam nadzieję że Eugen zagra. A potem 30. czerwca -> Tarnów i żużel :) Unia Tarnów! Pozdrawiam i zapraszam :) :*